Honey gingerbread recipe

 

This gingerbread recipe has been going around for hundreds of years. Honey gingerbread is rooted deeply in Polish culinary tradition, and it’s a taste that cannot be mistaken for anything else. This maturing dough needs to rest for at least 4 weeks before baking, and then another few days to soften. Preparation requires some physical strength as mixing the melted butter and honey with flour and other ingredients easily counts as a workout. The effort pays off a month down the line, when you have a heap of intoxicatingly fragrant gingerbread with a unique taste that cannot be bought or made quickly.

Try using all-organic ingredients, or the highest quality you can afford as they all contribute to the final result. Things get sticky when it comes to mixed spice. I use Steenbergs as it has all the spices needed in perfect balance, but Tesco make a perfectly acceptable alternative (although you’ll need to add some ground cardamom to the mix). Avoid Sainsbury’s mixed spice as it’s very weak in aroma and contains dill seeds (WHY?), and Schwartz and Waitrose ones have caraway seeds which again are not in the spice profile we’re after. Bart is another decent alternative, but it’s lacking allspice and cardamom. I haven’t tried Asda, but looking at the ingredients list, it will need cardamom. The theme here seems to be that the majority is stingy with cardamom.

Make the dough at least a month in advance, and bake at least a week before serving.

Honey gingerbread recipe
OLD POLISH GINGERBREAD (PIERNIK STAROPOLSKI)

1kg plain flour
500g honey (heather or buckwheat are best)
300-400g golden caster sugar
250g unsalted butter (I recommend using French butter)
3 eggs
125g milk
3tsp bicarbonate of soda
10-30g mixed spice
100g walnuts, chopped
grated peel from one orange
1/2 tsp salt

Start by slowly heating up honey, butter, and sugar in a thick-bottomed pan, stirring regularly – you want the mixture very hot, but not boiling. Don’t get tempted into licking the spoon because the temperature of the liquid is close to the temperature of the Sun. Set aside and let it cool down until it’s just about warm.

In a very large glass bowl, mix together the flour and spices, then add the honey and butter mixture. Combine using a wooden spoon – the dough is going to become very thick, too thick for any appliance to manage. Add the eggs and stir thoroughly. Dissolve the salt and soda in milk and add to the mixture, then add the walnuts and orange peel. Combine everything well and cover with a clean tea towel, then leave to rest in a cold place for a minimum of 4 weeks. You can either keep it in a porch (if it’s cold enough) a shed, or simply a fridge.

After 4 weeks (or more if you fancy), roll out the dough to 5mm (1/4″) thick and cut out the shapes. Bake for 8-10 minutes at 170-180°C and cool on a wire rack. You can decorate them as you please; I like them completely bare.

***

Piernika staropolskiego chyba nikomu przedstawiać nie trzeba, aczkolwiek warto podzielić się sprawdzonym przepisem. Nie piekę blatów, a pierniczki różnych rozmiarów – na piernik do przekładania mam inny, “zwykły” przepis, który podam bliżej świąt. Dla ziomali-emigrantów będących w Anglii warto nadmienić, iż alternatywą do przyprawy do piernika jest mixed spice. Różne miałam, ale najlepiej wypada albo organiczny/bio Steenbergs, albo Tesco, ale trzeba do tej ostatniej dodać kardamonu. Przyprawa Schwartza i z Waitrose ma kminek, który zdecydowanie do piernika nie pasuje. Sainsbury’s ma z kolei w składzie nasiona kopru, poza tym jakość jest potworna i przyprawa jest mało aromatyczna. Bart jest całkiem spoko, aczkolwiek brakuje mu w składzie ziela angielskiego i kardamonu. Przyprawy z Asdy nie probowałam, aczkolwiek patrząc na skład, brakuje jej kardamonu. Jak widać, większość sknerzy na ten nieszczęsny kardamon.

Ciasto robimy około miesiąca przed pieczeniem, a pieczemy tydzień przed planowaną konsumpcją. Trzymać można je w dowolnym zimnym miejscu, byle miska nie stała w słońcu.

PIERNIK STAROPOLSKI

1kg mąki pszennej
500g mood (najlepiej gryczanego lub wrzosowego)
300-400g drobnego cukru
250g masła (emigrantom polecam francuskie)
3 jajka
125g mleka
3 łyżeczki sody oczyszczonej
10-30g przyprawy do piernika lub mixed spice
100g posiekanych orzechów włoskich
otarta skórka z jednej pomarańczy
1/2 łyżeczki soli

Masło, miód i cukier podgrzewamy w garnku z grubszym dnem, regularnie mieszając – mieszanka ma być bardzo gorąca, ale nie wrząca. Nie polecam lizania łyżki, bo temperatura mikstury jest bliska temperaturze powierzchni Słońca. Studzimy do momentu, aż mieszanka będzie tylko ciepława.

W bardzo dużej szklanej misce mieszamy razem mąkę i przyprawę, po czym dodajemy rozpuszczony miód z masłem. Mieszamy za pomocą drewnianej łyżki – żaden mikser nie udźwignie konsystencji, jaką ma to ciasto. Dodajemy jajka i ponownie dokładnie mieszamy. Sodę i sól rozpuszczamy w mleku i dodajemy do masy, po czym dorzucamy orzechy i skórkę pomarańczową i wszystko dokładnie łączymy razem. Ciasto przykrywamy czystym ręcznikiem kuchennymi odstawiamy w chłodne miejsce. Każde się nada, a w ostateczności możemy je wstawić do lodówki.

Po 4 tygodniach (lub dłużej) wałkujemy ciasto na grubość 5mm i wykrajamy pierniczki. Pieczemy w 170-180 stopniach przez 8-10 minut następnie studzimy na kratce. Pierniki można dekorować wedle uznania; ja lubię golasy bez niczego.

Share: